Krótki look na kwietniowy “Short term energy outlook”

Pamiętacie moje wyliczenie z poprzedniego miesiąca, które pokazywało, że jeśli średnia cena ropy WTI w okresie od stycznia do 11 kwietnia wyniosła ok. 63 USD za baryłkę, a średnia w całym roku ma wynieść 59 USD, to w okresie od 12 kwietnia do końca grudnia średnia cena powinna wynieść ok. 57,5 USD za baryłkę, a więc prawie 14% poniżej ówczesnej ceny!”? Zastrzegałam wtedy, że wyliczenie opiera się na tezie, że prognozy EIA co do przewidywanej średniej ceny ropy w roku 2018 wynoszącej 59 USD się sprawdzą. Wygląda na to, że nie tylko tamte prognozy się nie sprawdzą, ale nie są już w ogóle aktualne. W najnowszym STEO Agencja skorygowała w górę swoje prognozy aż o 7 USD (prawie 12%), co jest zmianą bardzo znaczącą i rzadko do tej pory zdarzało się EIA zmieniać prognozę w tak dużym stopniu z miesiąca na miesiąc. Spójrzmy zatem, co zmieniło się na rynku ropy w ostatnim miesiącu, co usprawiedliwia tak znaczące podniesienie prognozowanej ceny.

PRODUKCJA

Z każdym miesiącem rośnie produkcja ropy w USA. W kwietniu wyniosła już 10,5 mln baryłek na dzień, tj. 120 tys. więcej niż w marcu. Na cały rok 2018 EIA podtrzymało prognozę produkcji na poziomie 10,7 mln baryłek dziennie (co i tak jest rekordowym poziomem w historii), natomiast podniesiona jeszcze wyżej została prognoza produkcji na rok 2019 – do średniej wynoszącej 11,9 mln baryłek na dzień (poprzednia prognoza mówiła o produkcji 11,4 mln baryłek dziennie) i produkcji dziennej pod koniec roku przekraczającej 12 mln baryłek dziennie.

Wraz z rosnącą rodzimą produkcją obniża się import ropy do USA. Jeszcze w 2017 importowanych było 3,7 mln baryłek dziennie. Na 2018 i 2019 rok przewiduje się odpowiednio import na poziomie 2,6 i 1,05 mln baryłek na dzień. Agencja zaznaczyła w dokumencie, że to najniższy poziom importu od 1958 roku. Przyznam jednak, że nie udało mi się znaleźć potwierdzenia tej informacji w danych liczbowych ani na żadnym wykresie. Obok wykres pokazujący import netto, na którym obecny poziom istotnie jest najniższy, ale dane sięgają jedynie 1973 roku.

Przewiduje się także wzrost zapasów w 2018 roku pokrywający ok. 50% spadku zapasów, który miał miejsce w 2017 roku i ponad 100% tego spadku w roku 2019.  Wzrost zapasów w kolejnych latach uzasadnia przewidywania dla spadku ceny, szczególnie w roku 2019. Przewidywania te nie zmieniają jednak faktu, że obecnie rynek ropy zanotował pięć następujących po sobie kwartałów, w których zapasy zmalały łącznie o 0,5 mln baryłek na dzień. W efekcie tego – jak podała dokładnie dzisiaj (30 maja) Agencja Departamentu Energii – łączne zapasy w USA i w krajach OECD powróciły do 5-letniej średniej.

Przyczyną spadku światowych zapasów jest oczywiście ograniczenie produkcji w ramach porozumienia niektórych państw z OPEC i spoza OPEC o cięciu produkcji. Wyłączając Libię ,Nigerię i Gwineę, które nie są zobowiązane do ograniczania produkcji w ramach porozumienia, łączna produkcja w krajach OPEC w kwietniu wyniosła 29,3 mln baryłek dziennie, co jest poziomem najniższym od kwietnia 2015 roku.

CENY

Średnia cena ropy Brent w kwietniu wyniosła 72 USD za baryłkę, tj. 6 USD wyżej niż marcu. To pierwszy przypadek od listopada 2014 roku, kiedy średnia miesięczna cena ropy Brent przekroczyła 70 USD za baryłkę.

Za cenami ropy podążają oczywiście także ceny produktów ropopochodnych, w tym np. benzyny, szczególnie, że rozpoczyna się letni sezon wyjazdów wakacyjnych, który tradycyjnie wiąże się z wyższym popytem, a więc i wyższymi cenami. I tak średnia cena benzyny w okresie IV-IX 2018 prognozowana jest na 2,90 USD za galon, ze szczytem cen w okolicach 2,97 USD za galon przypadającym w czerwcu. a więc prawie 0,5 USD za galon w stosunku do zeszłego lata.

Do wzrostu cen ropy – poza spadkiem zapasów – w ostatnich tygodniach przyczyniała się także groźba przywrócenia sankcji nałożonych na Iran przez USA, co oznaczałoby ograniczenia produkcji w tym kraju. Dalsze ograniczenia produkcji dotyczą także niezmiennie tonącej w kryzysie Wenezueli, o czym pisałam już wielokrotnie w poprzednich wpisach …..

Kolejnym czynnikiem wzrostu cen jest silny wzrost popytu związany z dynamiką globalnego wzrostu gospodarczego. W pierwszym kwartale zużycie ropy było o 2% wyższe niż w tym samym okresie 2017 roku.

Jednak… (zawsze jest jakieś „jednak”). Od dnia publikacji majowego STEO minęło już kilkanaście dni i w tym czasie miało miejsce kilka zdarzeń, które nieco ten jednowymiarowy obraz zakłócają. W raporcie tygodniowym DOE, który ukazał się 23 maja, zapasy ropy wzrosły o ponad 5 mln baryłek, co potwierdza przewidywania odbudowywania zapasów sprzed „bilansowania rynku” w ostatnich kilkunastu miesiącach. Oczywiście jeden raport jeszcze niczego nie przesądza, ale jest pewnym sygnałem. W ty tygodniu raport DOE ukaże się wyjątkowo w czwartek – zapraszam do śledzenia mojego Twittera – pospieszę z informacją, jak się mają zapasy ropy w USA.

Drugim znaczącym wydarzeniem było wystąpienie saudyjskiego ministra ds. ropy Khalida Al-Falih, z którego można było odczytać sugestię o powolnym wycofywaniu się z porozumienia o cięciu produkcji. Wiele wyjaśni się na czerwcowym posiedzeniu kartelu.

Powyższe wydarzenia przyczyniły się do spadku cen, widocznego szczególnie w przypadku ropy WTI. Cena od szczytu 22 maja wynoszącego 72,90 USD za baryłkę osunęła się ok. 9%, spadki na Brencie (którego cena przekroczyła już 80 USD) wyniosły ok. 7%.

A co z prognozami? Aktualna prognoza cen dla ropy brent na 2018 i 2019 rok to odpowiednio 71 i 66 USD za baryłkę, natomiast dla ropy WTI 66 i 61 USD za baryłkę, co oznacza, że EIA zweryfikowała nie tylko prognozy ceny ropy o 7 USD w górę, ale także prognozę odnośnie do spreadu między cenami ropy Brent i WTI.

Skoro Agencja zweryfikowała prognozę, to ja uaktualnię wyliczenie średniej ceny ropy w kolejnych miesiącach tego roku dla ropy WTI, zgodnie z prognozami EIA. Do wczoraj wg cen zamknięcia średnia cena to 65,054 USD za baryłkę. Aby średnia cena do końca roku osiągnęła zapowiadany poziom 66 USD, od dzisiaj do końca roku cena powinna oscylować wokół 66,60 USD, czyli w zasadzie na obecnym poziomie.

Przyznam, że dzisiaj wygląda to mniej zachęcająco niż miesiąc temu. Według poprzedniej prognozy i obowiązującej wtedy ceny, można było w ciemno obstawiać shorta. Dziś wydaje się to już mniej oczywiste.

W artykule mojego autorstwa, który pojawił się na stronie compaic.pl „….” opisywałam spekulowanie na spreadzie między różnymi gatunkami ropy jako jednym ze sposobów tradingu na tym surowcu. Pozwolę sobie zatem – analogicznie do wyliczeń na cenie – odnieść aktualny spread do przewidywań EIA. Prognozy EIA mówią o różnicy średnich cen wynoszącej 5 USD. I faktycznie średnie ceny (wg ceny zamknięć) do 29 maja różnią się o ok. 5 USD. Jednak w ostatnich dniach spread rozszerzył się do 9 USD pomiędzy Brent i WTI. Oznacza to, że jeśli prognozy zarówno co do cen, jak i spreadu miałyby się sprawdzić, ropa Brent powinna potanieć o ok. 7%.

Wzrost spreadu między gatunkami ropy ma swoje źródło zarówno w dysproporcji zmian wysokości produkcji ropy w Ameryce Północnej (dla której benchmarkiem jest WTI) i w tych częściach świata, gdzie benchmarkiem jest Brent (Bliski Wschód, Afryka, Ameryka Południowa) i coraz mniejszej luce pomiędzy produkcją w krajach OPEC i USA, ale także w problemach i zakłóceniach wynikających z niedostosowania infrastruktury w USA do tak wysokiej produkcji (zbyt niska przepustowość niektórych rurociągów, a co za tym idzie droższy transport naziemny, zdecydowanie wyższe niż dla ropy z innych części świata koszty transportu morskiego ropy do Azji czy w końcu zbyt niska w relacji do dostaw ropy wydajność rafinerii). Problemy te są i będą w kolejnych latach eliminowane. Można się więc spodziewać wzrostu ceny WTI w relacji do Brent.

JAK BARDZO BYCZY MOŻE BYĆ RYNEK

Spadek zapasów, a także rosnące niepokoje na Bliskim Wschodzie nastraja byczo inwestorów na całym świecie. Warto jednak zauważyć, że w przeciągu ostatniego roku liczba długich pozycji zajmowanych przez fundusze na obu ropach wzrosła o 41%, a liczba krótkich spadła o 72%, dając łącznie wartość netto pozycji na poziomie najwyższym od 2011 roku. Nie oznacza to, że liczba ta nie może nadal rosnąć, tworzy jednak sytuację rynku mocno przegrzanego, na którym w przypadku spadków prawdopodobnie uruchomi się duża liczna zleceń stop loss (na długich pozycjach), co będzie przyspieszać spadki (efekt ten dało się zauważyć już w ostatni piątek, w szczególności na ropie WTI).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *