Maraton przez Himalaje

wykres 1. Dzienne wahania (max-min) na indeksie S&P500 i wybranych surowcach w okresie 18.02-27.03.2020

Niemalże dwa tygodnie temu pisałam o zmienności, jaką obserwujemy w ostatnich tygodniach na indeksie S&P500, będącym swoistym benchmarkiem dla rynków akcji na całym świecie. Zasygnalizowałam wtedy, że choć zmienność na akcjach jest wyjątkowo duża, to jednak wciąż daleko jej do zmienności na rynkach surowcowych. Nadszedł więc czas, żeby nieco więcej o tej drugiej napisać.

wykres 2. 10-dniowe średnie zmian D/D wg cen zamknięcia

Aby dać upust reporterskiej poprawności, na początek chciałam porównać indeks S&P500 z surowcami, żeby pokazać, że teza z rollercoasterem i Himalajami ma uzasadnienie. Najprostszym sposobem wydawało się narysowanie wykresu pokazującego dzienne zmiany (wartości bezwzględne, bo przyjmuję, że dla analizy samej zmienności nie ma znaczenia, czy cena spada czy rośnie – jak w przypadku indeksu zmienności VIX). Niestety obraz rysujący się na wykresie jest niejasny z powodu nadmiernej ilości danych i zaburzony jednorazowymi „strzałami” na niemalże każdym analizowanym instrumencie.

Dlatego postanowiłam obraz nieco uprościć oraz zminimalizować wpływ pojedynczych dni. Wykres po prawej pokazuje 10-dniowe średnie zmian D/D (według cen zamknięcia). Na wykresie rzucają się w oczy dwie rzeczy:

– mniej więcej od 18 lutego zmiany dzienne zaczęły osiągać zdecydowanie większe wartości na zdecydowanej większości instrumentów. Za wyjątki można uznać np. pszenicę, kukurydzę, cukier, kakao, wołowinę (4 ostatnie nie są uwzględnione na wykresie i w ogóle w tym artykule, gdyż okazuje się, że to, co dzieje się na rynkach, nie wpływa na zmienność na tych konkretnych surowcach, choć impaktuje na ich ceny). Takie jednak ujęcie wydaje się wcale aż tak bardzo nie różnicować indeksu akcji 500 spółek od surowców – S&P500 znalazł się gdzieś „w połowie stawki”.

Zupełnie inaczej maluje się obraz, jeśli spojrzymy na dzienne wahania (różnicę między max i min). Można z tego wywnioskować, że choć pomiędzy cenami zamknięcia na poszczególnych instrumentach nie ma aż takiej różnicy, to jednak wahania w trakcie dnia mają zdecydowanie większą amplitudę na surowcach niż na akcjach. Szanse więc rysują się całkiem obiecujące da wszystkich day traderów lub celujących w kilkudniowe trendy.

To przyglądnijmy się tym surowcom, które na krótkich trendach dawały zarobić najwięcej.

Mount Everest I K2

Miano najwyższych gór świata zdecydowanie otrzymają surowce energetyczne – ropa i benzyna. Muszę w tym miejscu przyznać ze wstydem, że w natłoku wiadomości i pracy benzyna zupełnie umknęła mojej uwadze. Cóż za niefart!


Już na wcześniej zaprezentowanych wykresach ropa i benzyna wyróżniają się osiąganymi poziomami zmienności. Obydwa te instrumenty od 18 lutego zanotowały też 12 minitrendów, których łączna stopa zwrotu wyniosłaby ok. 290%.


Może zobrazuję to na liczbach, żeby nie było tak enigmatycznie.


Wykorzystując lokalne minima i maksima, czyli zajmując stosownie długie pozycje w dołkach i krótkie na lokalnych szczytach, można było skorzystać ze zmian procentowych zaprezentowanych na wykresie. Inwestując wciąż tę samą kwotę, np. 1000 USD, na piątkowym zamknięciu (27.03) zyski wynosiłyby 290%, czyli 2900 USD, a łączna wartość portfela – 3900 USD.


W wersji jeszcze bardziej optymistycznej, gdybyśmy inwestowali całą kwotę wynikającą z poprzedniego zamknięcia, zyski byłyby o wiele większe, a ostateczna wartość portfela wynosiłaby 12 832 USD (urok procentu składanego lub odwagi godnej hazardzisty 😉 ). Powyższe obliczenia dotyczą ropy (WTI), ale na benzynie prezentowałyby się bardzo podobnie.



Nanga Parbat

Trzecim wyróżniającym się surowcem na wykresach na początku był pallad. Nie bez przyczyny. Kruszec także od 18 lutego odnotował 12 minitrendów, na których łączna stopa zwrotu to 246%. Czyli inwestując wciąż tę samą kwotę 1000 USD, na piątkowym zamknięciu nasz portfel miałby wartość 3469 USD, natomiast reinwestując całą wartość pozycji – 8434 USD. Pallad odnotował też największe procentowe dzienne wahanie (max-min) – 29,86%. Auuuuuć!!! Lub Yooohoooo! – w zależności od tego, czy zajęta pozycja była w dobrym kierunku.

Co ciekawe, wspomniana największa zmiana miała miejsce akurat podczas sesji spadkowej. Ale w ostatnich dniach pallad odnotował też wahanie 21,9% w górę – podczas sesji wzrostowej.

Mont Blanc i Matterhorn

Wiem, że miało być o Himalajach, ale czemu się ograniczać? A przeskok między „teamem zwycięzców” (tj. ropą, benzyną i palladem), a kolejnymi surowcami w tej stawce jest naprawdę spory. Gaz i platyna, bo o nich mowa.

Na gazie w analizowanym okresie trend odwracał się też 12 razy, jednak długość tych minitrendów, a tym samym stopa zwrotu, jaką można było uzyskać, była zdecydowanie mniejsza. Nie zmienia to jednak faktu, że i na gazie inwestując nawet tylko kapitał, bez reinwestowania zarobionych pieniędzy, można było swój kapitał powiększyć o 150%.

O ile gaz w tym okresie charakteryzował się relatywnie niewielkimi wahaniami dziennymi (max wynosiło 13,66% ceny na otwarciu) to platyna pod tym względem była zdecydowanie na podium. 16 marca odnotowała wahanie dzienne wynoszące 27,48% ceny początkowej, co oznacza, że między maksimum a minimum tego dnia różnica wynosiła ponad 200 USD za uncję (!). Kto miał zajętą pozycję w odpowiednim kierunku mógł z minuty na minutę obserwować, jak powiększa się wartość jego pozycji. Piękny to był widok! Nasz platynowy Matterhorn w porównaniu ze swoimi wyższymi konkurentami okazał się być jednak mniej zmienny jeśli chodzi o kierunek poruszania się. 7 zwrotów akcji w tym szalonym okresie to naprawdę niewiele. Za to głębokość tych minitrendów pozwoliłaby odpowiednio zajmującemu pozycje zarobić 140% początkowej wartości inwestycji (przy opcji bez reinwestowania wcześniejszych zarobków).

Rysy

Pięknym polskim Rysom absolutnie nie ujmując – pszenica to w końcu jeden z moich ulubionych instrumentów. Zmienność tego zboża może nie była aż tak imponująca, ale warto o niej wspomnieć, bo jako jeden z nielicznych instrumentów zaliczyła ostatnio bardzo dynamiczny rajd na północ, dając zarobić też bykom – rzadkość w tych dniach. Pomimo nie aż tak szalonej zmienności i nie aż tak dużym wahaniom dziennym, opierając się na kilkudniowych trendach i tak można było swoją pozycję niemalże podwoić.

S&P500 w swojej specyfice w sumie najbardziej przypomina właśnie pszenicę. Relatywnie niewielkie wahania dzienne (max od 1 lutego to 8,08%, średnia – 3,41% ceny otwarcia). Kierunek odwracał się 10 razy i odpowiednio obstawiany pozwolił podwoić pozycję.



Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715) .

Przy transakcjach lewarowanych istnieje ryzyko poniesienia strat przekraczających wartość depozytu! Czytelnik podejmuje decyzje inwestycyjne na własną odpowiedzialność.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *