Historyczny rekord na rynku permanentnego deficytu. Pallad.

Podczas gdy rynki akcyjne biją rekordy wszechczasów jeden po drugim – 23 stycznia nowy historyczny szczyt ustanowił także WIG – znakomitej większości surowców do rekordów wszechczasów bardzo daleko. Jest jeden wyjątek i jest nim pallad.

Pallad swoją poprzednią wielką hossę odbył w roku 2000 i w styczniu 2001 roku ustanowił szczyt na poziomie 1094 USD za uncję. Ten rekord nie był pobity przez 17 lat – aż do stycznia tego roku.

Kruszce miały kilka hoss w XXI wieku. Pierwsza – która rozpoczęła się jeszcze w latach ’90 – dotyczyła w zasadzie tylko palladu, ale za to wyniosła jego cenę o ponad 300%. Wzrost cen palladu minimalnie pociągnął także ceny platyny, nie dotyczył natomiast bardziej rozpowszechnionych wśród inwestorów złota i srebra. Zupełnie inaczej potoczyły się dalsze losy metali szlachetnych. Po szczycie roku 2001 cena palladu osunęła się niemalże na poziom sprzed wzrostów, natomiast inne metale zaczęły powoli, ale konsekwentnie piąć się w górę. Wzrosty trwały aż do początku roku 2008 i najsilniej zyskała na nich platyna (na rok 2008 notuje się zresztą historyczny rekord cen platyny), najmniej właśnie pallad, który „podłączył się” dopiero w ostatnim etapie.

Krach i recesja w roku 2008 dotknął także kruszców – wbrew ogólnej opinii, że inwestycja w kruszce chroni przed giełdowymi zawirowaniami. Jednakże siła metali szlachetnych względem akcji polegała na tym, że kiedy giełdy powoli budziły się do życia, kruszce w przeciągu trzech lat przeżyły największą i najbardziej solidarną hossę w historii, podczas której ceny wszystkich czterech metali zaliczyły trzycyfrowe wzrosty. Liderem było srebro (prawie 400% od ostatniego kwartału 2008 roku do szczytu w 2011 roku). Za srebrem uplasował się pallad, który dał stopę zwrotu ok. 300%. Zdecydowanie bardziej blado na tym tle wypadło złoto (170%, choć ustanowiło wtedy swój historyczny rekord) i platyna (115%). Co ciekawe, kolejne surowcowe wzloty dotyczą już tylko palladu. Jeden – choć niewielki – miał miejsce w 2014 roku, a drugiego doświadczamy obecnie.

Pallad piął się w górę nieprzerwanie od początku 2016 roku, co przybliża go raczej do metali przemysłowych niż do kruszców, gdyż większość metali przemysłowych właśnie na początku roku 2016 odbiła się od dna, by podążać na północ wraz z rozwojem gospodarek i światowego przemysłu, natomiast wykresy cen kruszców sugerują raczej od roku 2016 trend boczny z górną granicą trendu wyznaczoną w połowie 2016 roku, we wrześniu 2017 i obecnie oraz dolną wyznaczoną przez dołki z przełomu lat 2016/2017, lipca i grudnia 2017. (To oczywiście bardzo uproszczona i uogólniona analiza techniczna mająca jedynie na celu pokazać różnicę między zachowaniem metali szlachetnych i przemysłowych). Trzeba podkreślić, że w okresie tych dwóch lat cena palladu wzrosła o blisko 140%!

Cena palladu pokonała szczyt sprzed 17 lat dokładnie 2 stycznia tego roku, a potem jeszcze poprawiała ten wynik czterokrotnie. Obecnie rekordowa cena to 1137,32 USD za uncję.

O czym już wspomniałam na wstępie, dzieje się to w momencie, kiedy większość surowców, nawet tych, których ceny rosną od kilkunastu miesięcy, wciąż są bardzo daleko od historycznych rekordów. Poniższy wykres pokazuje, o ile procent aktualnej ceny musiałby podrożeć surowiec, aby wyrównać swoje rekordowe notowanie.

Wskazują zresztą na to także indeksy surowców, którym do szczytów brakuje często ponad 100% aktualnej wartości.

W czym tkwi tajemnica palladu i skąd boom na ten właśnie metal?

Pallad wykorzystywany jest do redukcji spalin w katalizatorach co silników benzynowych (platynę z kolei stosuje się w silnikach diesla). Wzrost popularności samochodów benzynowych kosztem diesla (głównie po aferach wokół manipulacji producentów przy badaniach zanieczyszczenia spalin) sprawiła, że pallad stał się o wiele bardziej poszukiwanym towarem.

Jednocześnie rynek palladu będącego ko-produktem przy wydobyciu innych metali od wielu lat pozostaje w stanie permanentnego deficytu. Rosnące z roku na rok zapotrzebowanie jest w coraz mniejszym stopniu pokrywane przez produkcję. O ile jeszcze w roku 2007 popyt przewyższał podaż o 3,5%, w roku 2016 było to już ponad 14%.

Popyt na pallad rośnie od 2009 roku, przy czym najbardziej dynamiczny wzrost popytu notuje się w sektorze samochodowym. W roku 2016 (dane za rok 2017 nie są jeszcze dostępne) popyt ze strony producentów katalizatorów stanowił już 75% całego popytu na metal. Drugie co do wielkości zapotrzebowanie zgłasza przemysł elektroniczny, choć tutaj ze względu na możliwe zastosowanie substytutów popyt od 2012 roku jest coraz mniejszy. Na dalszych miejscach są: przemysł chemiczny, dentystyczny (spadek notowany od 2009 roku) oraz jubilerstwo.

Od strony podaży największą część zapotrzebowania pokrywa wydobycie. To jednak przeżywało w ostatnich latach zawirowania, zastępowane przez podaż z recyklingu starej biżuterii i katalizatorów. Wg danych na rok 2016 wydobycie pokrywało ok. 76% zapotrzebowania, recykling – 24%.

Ryzykami dla dalszych wzrostów cen w długim terminie na rynku palladu są: znalezienie tańszej alternatywy dla metali przy produkcji samochodów benzynowych, co już ma miejsce w przemyśle elektronicznym i dentystycznym oraz coraz większa popularność samochodów elektrycznych, a także zwiększenie wydobycia poprzez uruchomienie nowych projektów wydobywczych, co już ma miejsce – dla przykładu uruchomienie kopalni Ngezi w Zimbabwe zwiększyło r/r wydobycie w tym kraju o 20% (wydobycie w Afryce stanowi prawie 38% całego wydobycia). Pomocnym w bilansowaniu rynku palladu byłoby także bardziej efektywne przetwarzanie odpadów.

Krótkoterminowo za korektą ceny jeszcze kilka dni temu przemawiało:

  1. Niezwykle dynamiczny wzrost ceny w ciągu ostatnich tygodni, co sugerowałoby przynajmniej kilkuprocentową korektę, nawet gdyby miała okazać się jedynie „oddechem” przed dalszymi wzrostami;
  2. Pozycjonowanie – w tygodniu zakończonym 9 stycznia rynek palladu zanotował największe w ciągu roku długie pozycje netto (27,471 ton), przy czym relacja pozycji długich do krótkich wynosiła 21,71:1. Tydzień później, choć wartość pozycji netto była nieco niższa, pozycji długich było już 23,4 razy więcej niż krótkich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *