Fascynujący rynek surowców

english version

W połowie lutego miałam zaszczyt i przyjemność przeprowadzić rozmowę z Ole S. Hansenem – Szefem strategii surowcowej Saxo Bank. W założeniu to miała być krótka rozmowa, ale od słowa do słowa zostało poruszanych tak wiele tematów związanych z inwestycjami w surowce, że nie sposób byłoby ich zawrzeć w jednym artykule. Dlatego w kilku kolejnych wpisach będę publikować kolejne fragmenty rozmowy. Zachęcam do lektury, ponieważ Ole podzielił się ogromną ilością wiedzy o rynku.

Na początek krótkie pytanie na przełamanie lodów. Gdybyś nie był ekspertem od rynku surowców, co robiłbyś w życiu?

Ha! To bardzo dobre pytanie. Szczególnie, że jestem na tym rynku od bardzo dawna. Gdybyś spytała mnie, kiedy byłem młodszy, odpowiedź może byłaby inna. Ale sądzę, że nie oczekujesz odpowiedzi w stylu, że chciałbym być lekarzem, tylko pytasz o świat finansów. Tak szczerze, to myślę, że jestem dokładnie tam, gdzie chciałbym być.

Spójrz na rynek walut, jak potwornie nudny się staje, na naszych oczach. Wszyscy skupiają się na kilku parach walutowych i nie ma na nim aktywności, życia, które były kiedyś. Wierzę, że one kiedyś wrócą, ale na razie zupełnie ich nie widać.

Z surowcami zawsze wiąże się jakaś historia. To, co się dzieje, jest zawsze wypadkową podaży, popytu, często także kwestii politycznych. To tworzy ekscytującą rzeczywistość. Czasem zastanawiającą, czasem mylącą, czasem frustrującą, ale generalnie rynek surowców to miejsce, w którym zawsze coś się dzieje. Zmieniają się okoliczności, zmieniają się także relacje pomiędzy rynkami poszczególnych surowców. A jednocześnie wciąż widzimy zasadność ruchów na takich rynkach jak na przykład rynek złota, co pokazuje – dla odmiany – że mamy możliwość reagowania i wychodzenia naprzeciw zmianom.

Co do rynku akcji, to nigdy nie grałem na rynku akcji, nigdy nie byłem w niego szczególnie zaangażowany, mnie mam też wystarczającej wiedzy, żeby analizować pojedyncze akcje. Więc moja obecność na nim byłaby czymś pomiędzy dziennikarstwem i analizami makroekonomicznymi. Nie czuję tego.

Jeśli więc pytasz, zostałbym tu, gdzie jestem.

Zapytałam o to nie bez przyczyny. Zauważyłam, że ludzie zaangażowani w rynek kapitałowy często mają bardzo ciekawe historie w życiu, często dość zawiłymi drogami trafiali na rynek. Ja na przykład jestem muzykiem….

…Tak, pamiętam…

…ale znam też psychologów, filozofów, lekarzy… Ludzi z zawodów, które w ogóle nie kojarzą się z inwestycjami.

Hmmm… Ja jestem z pochodzenia rolnikiem. Można więc powiedzieć, że zawsze byłem blisko związany z rolnym sektorem rynku. Ale, jak już mówiłem, zacząłem przygodę z inwestowaniem bardzo młodo, więc inwestycje to w zasadzie całe moje życie.

Ponieważ, jak już wspomniałeś, jesteś na rynku bardzo długo, pozwolę sobie zadać Ci kilka pytań o budowanie strategii, budowanie portfela inwestycyjnego. Co uważasz za lepszą strategię – wyszukiwanie i łapanie okazji na pojedynczych surowcach czy raczej budowanie zróżnicowanego portfela?

To zależy od indywidualnego podejścia inwestora czy tradera do inwestowania. Wiemy, że inwestowanie na pojedynczych surowcach wymaga niemalże nieustannego skupienia na analizach i o wiele większej dyscypliny. Wiemy także, że dodanie surowców do tradycyjnych inwestycji obniża zmienność całego portfela, a więc daje trochę więcej chwil wytchnienia. Ale w związku z tym należy oczekiwać także niższej stopy zwrotu. A więc wszystko zależy od apetytu na ryzyko i podejścia do inwestycji.

W funduszu, dla którego pracowałem w Londynie, zanim wróciłem do Saxo Banku, wciąż poszukiwaliśmy nowych produktów do trade’owania. Musieliśmy zapewnić odpowiednią dywersyfikację, co było bardzo trudne, biorąc pod uwagę, że zarządzaliśmy portfelem wartym ponad miliard dolarów.

To były portfele składające się z wielu aktywów, ale nawet jeśli koszyk opierał się na surowcach, to zawsze szukaliśmy nowych produktów. Zresztą jak wszyscy. Ale fundusze skłaniają się do produktów z wystarczająco wysoką płynnością, żeby móc nie tylko wejść w inwestycję, ale przede wszystkim móc z niej wyjść. Jeśli na jakimś rynku są jedynie producenci i konsumenci, którzy ustalają ceny, a nie ma nikogo pośrodku, spread między cenami kupna i sprzedaży może być olbrzymi, płynność może być bardzo niska i wtedy fundusze powiedzą, że nie chcą nawet dotykać takiego rynku. To oznacza, że nawet jeśli za jakimś surowcem stoi dobra historia, to i tak nie wprowadza się go do portfela, ponieważ obrót na rynku nie osiągnął odpowiednich rozmiarów.

Tak jak z rynkiem palladu w ostatnich miesiącach…

Tak, pallad jest obecnie na granicy płynności. To też po części tłumaczy, dlaczego jego cena rośnie jak szalona.

Nie jestem pewna, czy będziesz mógł odpowiedzieć na to pytanie w detalach, ale tak najogólniej. Kiedy budujesz portfel, na co najbardziej zwracasz uwagę? Jakie czynniki są dla Ciebie kluczowe podczas dobierania instrumentów do portfela?

To zależy od wielkości tego portfela. Nadrzędną kwestią dla mnie jest płynność. Ja chcę płynności, chcę mieć możliwość handlowania 24/7. Konkretnie to 23/5. To po pierwsze. Po drugie wielkość portfela determinuje fakt, czy będę posługiwał się CFD czy kontraktami futures. Jeśli tylko portfel ma odpowiednią wielkość, to oczywiście warto wybrać futures, ponieważ mamy wtedy najniższe koszty, najwęższe spready i najwyższą płynność.